Szukaj
  • Kasia Banaś

Witamina D – wszystko, co chcesz o niej wiedzieć, ale nie masz kogo zapytać.

Temat niby prosty.

Witamina, która szczególnie w okresie jesiennym pojawia się w postaci tabletki, kapsułki, kropelek w bardzo dużej ilości domów. Według artykułów z gazet remedium na prawie wszystkie dolegliwości, od depresji aż po Covid. Temat wielu rozmów, dotyczących zdrowia. Pytanie „a czy Ty już dajesz dzieciom/mężowi/mamie/sobie witaminę D?” pojawia się bardzo często w rozmowach dotyczących zdrowia, samopoczucia, leczenia. Niedobór tej witaminy obarczany jest winą za prawie wszystko. Źle się czujesz? Pewnie witaminy D nie bierzesz… Czy tak jest faktycznie? I czy wszyscy jak jeden mąż powinniśmy teraz tłumnie udać się do apteki w celu uzupełnienia apteczki o końską dawkę tego cudownego specyfiku? Mam nadzieję, że za chwilę rozwieję Twoje wątpliwości 😊


A czy Ty już suplementujesz witaminę D?

Nie jestem fanką suplementacji bez szczególnej potrzeby. Uwielbiam jeść różnorodnie i staram się tak komponować posiłki dla mojej rodziny, żebyśmy nie musieli tego robić. Dlatego w naszej domowej apteczce nie znaleźlibyście zbyt dużo cudownych substancji. Mam także świadomość, że większość preparatów to suplementy diety, a nie leki. Co za różnica, pewnie zapytasz. Wszystkie wyglądają tak samo – kartonowe opakowanie, blistry z kapsułkami lub tabletkami, słoiczek z kropelkami. Nazwa firmy, opis działania, dawkowanie. Do tego dostępne w aptece, nie powinny zaskoczyć złą jakością. I tu niespodzianka. Nie powinny, ale mogą. Dlaczego? Suplementy diety to..…żywność, środki specjalnego przeznaczenia spożywczego. Co powinny robić? Uzupełniać normalną dietę. Czy tego spodziewasz się po preparacie zakupionym w aptece? Czy może jednak spodziewałeś się efektu leczniczego? Tu zatrzymajmy się na chwilę, bo może nie jesteś jeszcze świadomy, że wprowadzenie do obrotu suplementu diety wygląda nieco inaczej niż leku. Rejestracja produktu leczniczego jest procesem długim i drogim. Musi być on przebadany według specjalnych procedur, z zatwierdzeniem dokumentacji, późniejszą ciągłą kontrolą jakości, zgłaszaniem ewentualnych działań niepożądanych. W przypadku suplementu diety cała ta droga jest krótsza, bo polega na zgłoszeniu do GISu faktu wprowadzenia preparatu do obrotu. Suplement trafia na rynek, bez długich badań, bo przecież to tylko żywność. I tak jak żywność może być reklamowana. Nie jest wymagana rejestracja ani uzyskanie pozwolenia. Mam nadzieję, że teraz moje obawy co do suplementacji są nieco jaśniejsze. Do tego jako maniaczka czytania składów lubię wiedzieć, co zażywam i co potencjalnie codziennie miałabym aplikować Ukochanym Najbliższym. Dlatego, jeśli chodzi o jeden z nielicznych suplementów, które zażywam, czyli witaminę D, zdecydowanie wybieram lek. I Tobie też to polecam. Jeśli jednak z jakiś względów skusi Cię suplement, sprawdź firmę, przeczytaj skład, porównaj preparaty, no i oczywiście ceny. Pamiętajcie także o tym, że witamina D jest rozpuszczalna w tłuszczach – najwygodniej więc kupić taką, która ma już w składzie olej.


Ale właściwie co to za witamina ?

Witamina D kupiona, w aptece, z dobrym składem, ze znanej firmy. Wpadasz w rytm, bierzesz codziennie, przypominasz mężowi/żonie/mamie/tacie, z łyżeczką z kilkoma kroplami złotego płynu codziennie gonisz po domu dziecko, które mówi, że to bleeee i pachnie rybą. Robisz coś dla siebie, dbasz o innych. Super. Ale czy właściwie wiesz, po co wydałeś te kilkanaście lub nawet (o zgrozo!) kilkadziesiąt złotych??? I czy zastanowiłeś się, czy dawka, którą bierzesz jest dobra właśnie dla Ciebie??? Jeśli wiesz, to super – Świadomy Konsumencie! Jeśli nie – zapraszam dalej!

Uspokoję Cię, najprawdopodobniej to nie były źle wydane pieniądze. Badacze aktualnie twierdzą, że witamina D wpływa na ekspresję 200-300 genów. Nie bez powodu aktualne rekomendacje i wytyczne skłaniają nas do utrzymania odpowiedniego stężenia tej witaminy w osoczu.

Za co odpowiadają te geny i właściwie dlaczego trzeba dbać o ich ekspresję? Nie wchodząc w wielkie zawiłości biochemiczne, można powiedzieć, że niedobór witaminy D badacze łączą z takimi niemiłymi dla nas faktami jak np. osłabienie odporności, zwiększone ryzyko rozwinięcia się chorób autoimmunologicznych (m.in. stwardnienie rozsiane, cukrzyca typu 1), chorób sercowo-naczyniowych (nadciśnienie tętnicze, skurczowa niewydolność serca, choroba wieńcowa), astmy oskrzelowej, atopowego zapalenia skóry. Prawidłowy poziom witaminy D według badań redukuje także ryzyko wystąpienia osteoporozy, osteomalacji i krzywicy. Ma także wpływ na mięśnie szkieletowe. Istnieją także doniesienia o jej działaniu neuroprotekcyjnym (poprawa funkcji werbalnych u pacjentów z chorobą Parkinsona) oraz wpływie na zaburzenia neuropoznawcze (choroba Alzheimera, autyzm). No i oczywiście witaminę D od dawna znamy jako czynnik odpowiedzialny za utrzymanie gospodarki wapniowo-fosforanowej w organizmie. Całkiem niezły arsenał, prawda???


Chcę suplementować, czy wcześniej zrobić badania?

Oczywiście, możesz. Szczególnie, jeśli jesteś w grupie ryzyka niedoboru tej witaminy, podejrzewasz niedobory lub chcesz dobrze dopasować dawkę preparatu. W aktualnych standardach nie wykonuje się tego badania rutynowo, jest ono płatne. Zanim jednak porzucisz myśl o tym badaniu, sprawdź, kto powinien je zrobić.

Kto więc jest w grupie ryzyka? Osoby z chorobami układu ruchu (m.in. krzywica, osteomalacja, osteoporoza, bóle kostne, wady postawy), z zaburzeniami metabolizmu wapniowo-fosforowego, osoby przewlekle przyjmujące leki (ketokonazol, steroidoterapia, leki przeciwpadaczkowe, terapia antyretrowirusowa), osoby z chorobami zapalnymi jelit, mukowiscydozą, chorobami wątroby i nerek, z zaburzeniami wzrostu i masy ciała, zaburzeniami endokrynologicznymi (nadczynność i niedoczynność tarczycy i przytarczyc, cukrzyca typu 1), chorobami alergicznymi, chorobami autoimmunologicznymi (m.in. Hashimoto, cukrzyca typu 1, reumatoidalne zapalenie stawów), osoby z nawracającymi infekcjami i przewlekłymi stanami zapalnymi, astmą, nowotworami, chorobami układu sercowo-naczyniowego (nadciśnienie, choroba niedokrwienna serca) oraz osoby z zaburzeniami metabolicznymi (otyłość, cukrzyca typu 2, zaburzenia lipidowe oraz zespół metaboliczny).

Jak widać ta lista jest bardzo szeroka, a otrzymany wynik laboratoryjny na pewno pomoże Twojemu lekarzowi dobrać odpowiednią dawkę preparatu.


Ok, ok, ale kiedy właściwie możemy mówić o niedoborach?

W laboratorium zbadasz stężenie metabolitu 25(OH)D w surowicy krwi. W zależności od laboratorium wynik będzie wyrażony w ng/ml lub nmol/l.

30 -50 ng/ml (75-125 nmol/l) przyjmuje się za poziom optymalny (czyli taki, do którego powinniśmy dążyć)

20-30 ng/ml (50-75 nmol/l) poziom suboptymalny (ale poziom jest już zbyt niski)

<20 ng/ml (<50 nmol/l) -niedobór

Według przeprowadzonych w Polsce badań, niedobór witaminy D może dotyczyć nawet 90 % przebadanych osób!!!

Jeśli badanie wykaże u Ciebie niedobór, zastanów się czy Twoja suplementacja jest prawidłowa. Czy przyjmujesz odpowiedni preparat? Czy w ogóle suplementujesz (jeśli nie, to właśnie teraz jest odpowiedni moment by zacząć )? Czy dawka jest odpowiednio dostosowana?


Dobra dawka, czyli jaka?

Dobra, czyli dopasowana do Ciebie. Według wytycznych obowiązujących w Polsce, w celu zapewnienia wystarczającego poziomu witaminy D zalecana jest suplementacja. Podaż tej witaminy osiągana w diecie i z syntezy skórnej jest niewystarczająca, szczególnie w okresie od października do marca. Co z pozostałymi miesiącami? Przyjmuje się, by osiągnąć zalecaną podaż witaminy D osoby o jasnej karnacji powinny spędzić codziennie 15 minut pomiędzy godziną 10 a 15 w bezpośredniej ekspozycji na słońce, wystawiając na jego działanie 18% powierzchni ciała (np. przedramiona i podudzia) bez zastosowania filtra przeciwsłonecznego. Ręka do góry, komu to się udaje? Codziennie, przypominam!!! Hmmm, wydaje mi się, że większość z nas w tych godzinach pracuje. Niekoniecznie na świeżym powietrzu. I nie wszyscy mają jasną karnację. Nie pomagają także pochmurne dni, zanieczyszczenie powietrza, zwiększona pigmentacja skóry. Stosujecie filtry przeciwsłoneczne? Świetnie, ale może nie wiecie, że zalecana ilość preparatu (2 mg preparatu z filtrem o wskaźniku SPF >30na cm2 skóry) może skutkować 99% zmniejszeniem produkcji witaminy D na tym obszarze.

Czy czasem po głowie nie pląta Ci się jeszcze jedno pytanie? A może tak spróbować dostarczyć sobie odpowiednią ilość witaminy D z dietą? Czy jest to możliwe? Odpowiadam szybciutko. W praktyce – nie. Jedząc normalnie (uwielbiam to stwierdzenie), jesteśmy w stanie pokryć do 20% zapotrzebowania. Głównie jedząc tłuste ryby morskie (są tu wielbiciele węgorza, łososia, śledzia???) , żółtko jaj czy sery. Trwają także dyskusje, czy obieg witaminy D produkowanej w czasie syntezy skórnej oraz tej, dostarczanej z układu pokarmowego jest taki sam. Wydaje się, że postać wytwarzana w czasie syntezy skórnej utrzymuje się w osoczu nieco dłużej.

Jak widać dostarczanie witaminy D ze źródeł naturalnych może być nieco problematyczne. Suplementacja jest więc zalecana właściwie od pierwszych dni życia aż do starości. Może być ona prowadzona przez cały rok, chyba że w miesiącach letnich przebywamy w warunkach opisanych powyżej.

Dawka powinna więc być dostosowana do wieku, masy ciała, ekspozycji na słońce.

- Przeciętna dawka odpowiednia dla zdrowej osoby dorosłej to 800 – 2000 IU/dobę.

- Osoby powyżej 75 lat powinny przyjmować dawkę większą 2000 – 4000 IU/dobę.

- Osoby otyłe powinny przyjmować dawkę podwójną.

- Dawka dla dzieci w wieku 0-6 miesięcy to 400 IU/dzień, 6-12 miesięcy 400-600 IU/dzień, 1-10 lat 600-1000 IU/dzień, 11-18 lat 800-2000 IU/dzień.


Porada dietetyczna - podczas suplementacji dbamy o odpowiednią podaż wapnia w diecie.


Mam nadzieję, że ten wpis rozwiał Wasze obawy co do konieczności suplementacji witaminy D. Jak widać, jej niedoborem zagrożona jest duża część populacji, niezależnie od wieku i płci. Jeśli jeszcze macie wątpliwości, dodam że istnieją także doniesienia wskazujące, że niedobór witaminy D może być jednym z wielu czynników powstawania zaburzeń depresyjnych.

Na koniec przypomnę, że w razie jakichkolwiek wątpliwości dotyczących interpretacji badań lub stosowania tej witaminy (lub jakiegokolwiek innego suplementu), a także gdy znajdujecie się w grupach ryzyka najlepiej w pierwszej kolejności udać się do lekarza !!! A nie do Wujka Google. Rada stara, ale ciągle dobra. W razie pytań, piszcie, komentujcie, to temat rzeka .


A tymczasem ssiuuuup, przesyłamy wam nieco słoneczka!

Źródła:

  1. Choroby Serca i Naczyń 2019, tom 16, nr 1, 45–52, DOI: 10.5603/ChSiN.2019.0007, Marta Marcinkowska, Agnieszka Mickiewicz, Marcin Fijałkowski: Plejotopowe działanie witaminy D

  2. Piotr Kmieć, Krzysztof Sworczak: Korzyści i zagrożenia wynikające z suplementacji witaminą D

  3. Psychiatr. Pol. 2017; 51(3): 437–454, Bogdan Stefanowski, Anna Antosik-Wójcińska, Łukasz Święcicki: Wpływ niedoboru witaminy D3 na poziom nasilenia objawów depresyjnych. Przegląd aktualnych badań

  4. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28894040/

  5. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32679784/

  6. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31101452/

  7. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28216084/

  8. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31826364/

  9. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30609781/

1 komentarz