Szukaj
  • Danusia Rajczakowska

Obraz kobiety po 40-tce we współczesnej reklamie.

Obalamy mity!

Obraz kobiety po czterdziestce, ba nawet po trzydziestce, we współczesnych reklamach telewizyjnych jest delikatnie mówiąc…. niesmaczny. Może powiecie, że jestem przeczulona, ale generalnie albo nie trzymamy moczu, albo mamy wzdęcia, a w najlepszym przypadku proteza zębów uniemożliwia gryzienie twardych owoców, w szczególności jabłek. Nie ma się co dziwić, że czujemy się źle, jeśli wszędzie rysuje się nasz „zepsuty” obraz. Nie umniejszam wadze problemów, z którymi wiele z nas mierzy się każdego dnia jednak, gdy dziecko pyta – Czy jedzenie jabłka jest dla mnie bezpieczne, to krew się w żyłach gotuje. Pogoń za młodością i przytrzymanie jej za wszelką cenę, choćby lotem w kosmos, w świetle reklamowych wizji „starości” po czterdziestce wcale nie dziwi. Coraz częściej myślę, że lepiej zainwestować w dobre kremy i chirurga plastycznego niż być utożsamianą z chorobami gastrycznymi. Nie oszukujmy się, czasu nie da się zatrzymać i bywają dni, że po wielu godzinach snu, czując się jak młody bóg, a raczej bogini, wkraczasz szczęśliwa do biura i słyszysz – Miałaś ciężką noc? Worki i cienie pod oczami widać bardziej, a odcisk na twarzy to nie zawsze poduszka i nie schodzi po 15 minutach. Reklama rządzi się własnymi prawami. Zdaniem A. Twardowskiej i E. Olczyk „w świecie reklamy ludzie nie dożywają [nawet] trzydziestki”. Jednym słowem w reklamie człowiek stary to już 40-latek. Dzieje się tak dlatego, że reklama nie oferuje produktów, lecz wizję spełnienia naszych marzeń i pragnień, np. dotyczących wyglądu lub pozbycia się niechcianego problemu, bo przecież każdy taki problem ma.

A ja właśnie teraz czuję się fantastycznie. Doskonale wiem czego w życiu chcę, mam sprawdzoną grupę przyjaciół i dzieci, które coraz chętniej poświęcają się swoim pasjom dając rodzicom więcej swobody niż by chcieli . Stabilność finansowa pozwala mi na większą fantazję, niż gdy miałam lat 20. Teraz czas na realizację tego, o czym marzyłyśmy w akademikowych pokojach. Podróże, o których zawsze mówiłyśmy – kiedyś pojadę do…., polecę na…… To kiedyś właśnie nadeszło i jak pandemiczna rzeczywistość zmieni się w tą, którą znamy i lubimy, bezczelnie z tego skorzystam. Przepis na wieczną młodość? Taki nie istnieje, ale ta się nie kończy, póki masz w sobie głód życia i pogodę ducha. Utrzymanie formy dzięki zdrowej diecie i aktywności fizycznej sprawia, że mogę realizować to o co zaplanuję, poza tym to świetny mindfulness, tak obecnie potrzebny Więc nie mówcie, że jestem „zepsuta”, bo tak mówi reklamowa metryka.

Monika Bellucci, która w wieku 56 lat wygląda obłędnie i prędzej utożsamiamy ja z onieśmielającą urodą, elegancją i seksapilem, w wywiadzie dla Zwierciadła mówi, że chciałaby przekazać swoim córkom, że „gdy pewnego dnia spojrzą na siebie i będą zastanawiać się dlaczego przejmowały się drobiazgami. Chce przekazać, że najważniejsza jest wiara w siebie, a jeśli jej brak, to dobra fasada zupełnie wystarczy – ważne, żeby reszta świata uwierzyła, że ją masz, a życie stanie się prostsze.” To może powiedzieć tylko kobieta, która trochę już widziała i przeżyła, prawda? Bo czterdziestka to nie tylko cyfra, to doświadczenie, które jak życie pokazuje Ci środkowy palec mówi – „walić to”, w końcu jesteśmy fantastyczne i żadna reklama tego nie zmieni.