Szukaj
  • Danusia Rajczakowska

Jesteś ważna! 5 wskazówek, jak być miłym dla siebie.

Pamiętam scenę z filmu „Seks w wielkim mieście 2”, gdy Charlotta siedząc z Mirandą w "Barze

10.000 m. nad ziemią", dopiero po paru drinkach przyznała, że bycie mamą to nie reklama pampersów, w której wyglądasz, jakby stylista dopiero opuścił twój dom, a dziecko z zachwytem patrzy w twoje wypoczęte oczy. To nieprzespane noce, wymiociny we włosach, obiad zjedzony w pośpiechu i uśmiech przyklejony do twarzy, gdy ktoś cię pyta co słychać u młodej mamy? Nie przyznasz, że w sumie to jest momentami do dupy, że nie masz czasu umyć włosów, nie mówiąc o pomalowaniu paznokci. Nie powiesz tego na głos, nie przyznasz się nikomu, bo nie wypada być taką sobie zwykłą mamą, trzeba być matką Polką bohaterką, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ty nią nie jesteś. Mało tego, prawdopodobnie jesteś najgorszą matką na świecie. Serio? Każdy z nas miał momenty, w których zapominał o sobie, stawiając innych (tzw. priorytety) przed własnymi potrzebami, ale cóż jak mówi wielki (w mojej ocenie) filozof Yuval Noah Harari, autor „Homo Deus – krótka historia jutra”, głupota jest wpisana w ludzką naturę.

Przez lata ucząc nas jak być miłą, grzeczną i uśmiechać się do wszystkich zapomniano dodać, że „wszyscy” to również my. Kiedy sukces goni sukces i wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami, myślimy o sobie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jesteśmy królowymi życia, rekinami biznesu i boginiami domowego ogniska. Gorzej, gdy na bezchmurnym niebie pojawiają się chmury i skrzętnie realizowana układanka zaczyna się sypać. Wtedy lubimy utonąć w głębinie własnych niedoskonałości: a to za gruba, a to za głupia, a to za nudna, niedobra matka itd… Przestajemy traktować się dobrze. Bycie miłym dla siebie nie powinno być luksusem zależny od zewnętrznych okoliczności. Nie jest również, jak twierdzą niektórzy, oznaką samolubności, lecz troski o najważniejszą osobę w twoim życiu – Ciebie. Żyjąc w społeczeństwie, w którym liczy się wydajność, produktywność i sukces mierzony stanem konta bankowego często mylimy dbanie o własne samopoczucie i potrzebę wypoczynku z pobłażaniem i maskowaniem swoich słabości. To nie tak.

Bycie miłym dla siebie w moim rozumieniu to wybaczanie sobie, jeśli coś się nie uda i gdy nie spełnisz własnych oczekiwań.

To brak poczucia winy, gdy poświęcisz czas sobie nie innym.

To powiedzenie „nie” cudzym oczekiwaniom wobec siebie.

To przyznanie, że jest ci źle i coś ci nie odpowiada.

To pozbycie się wstydu wynikającego z faktu, że chcemy czegoś dla siebie.

Szczerze mówiąc nigdy, przenigdy nie spotkałam osoby, która z powodu zdrowej miłości do siebie zatrzymuje się w drodze, mówiąc „bierz mnie Boże, jakimś mnie stworzył”. Przeciwnie, osoby te odrzucając strach, odzyskują wolność i dokonują rzeczy wielkich. Helołłłł... Jesteś wystarczająco dobra i wystarczająco sprawcza, aby zmienić to, co zmienić chcesz i konsekwentna, aby tego dokonać. Zatem skoro zgadzamy się, że życzliwość, to coś, co większość z nas ma już przećwiczone na innych może przyszedł czas skorzystać z tej praktyki i spróbować na sobie. Jak ? Szczerze mówiąc, nie ma jednej recepty. Zdradzę ci swoje sposoby:


1. Bądź uważna na siebie.

Na to, czego pragniesz, co cię „boli” i dlaczego. Zastanów się nad tym, co tobą kieruje, dokąd zmierzasz, dlaczego na co dzień podejmujesz takie, a nie inne decyzje, dlaczego tak, a nie inaczej reagujesz w danych sytuacjach. Dobrze być przy tym szczerym i wracając do pewnych, tobie tylko znanych sytuacji ocenić je z perspektywy niezależnego sędziego. Okaże się, że niektóre z twoich zachowań były wynikiem ograniczeń, które są tylko w twojej głowie. Zastanów się, co jest dla Ciebie ważne, co sprawia, że czujesz się spełniona i szczęśliwa i jak daleko od tego stanu jesteś. Robiąc „inwentaryzację” swoich emocji, możesz zaplanować kolejne działania.


2. Dopuść do siebie myśl, że też masz potrzeby i one są ważne.

Każdy z nas ma potrzeby. Maslow stał się sławny, publikując w latach 40 ubiegłego wieku piramidę potrzeb. Amerykański psycholog w swojej teorii wziął pod uwagę podstawowe rzeczy typu sen czy głód, jak i zdecydowanie bardziej skomplikowane kwestie, takie jak chęć poznawania świata czy stałe podnoszenie swoich kwalifikacji. Zatem dowody naukowe twardo stoją za tym, że każdy potrzeby ma. Każdy, czyli twój partner, matka, babka i brat i o dziwo również i Ty. Wiem, że u wielu ich potrzeby kręcą się wokół najniższego poziomu – snu. Bywały dni, że zapłaciłabym fortunę, aby tylko móc zmrużyć oko na godzinę. Poczucie obowiązku często wygrywało, co w ostatecznym rozrachunku okazywało się błędem. W wyniku zmęczenia moja produktywność tak spadała, że do zrealizowania celu potrzebowałam dwa razy więcej czasu, niż będąc wypoczętą. Nie wspomnę o złym samopoczuciu, ziemistej cerze i mężu, który wchodząc do domu, pierwsze co robił, to otwierał szafki w poszukiwaniu granatów zaczepnych.

Tak naprawdę tylko my sami możemy spełnić swoje potrzeby. Choć czasem łatwiej jest przerzucić odpowiedzialność za spełnienie naszych potrzeb na drugą osobę, musimy pamiętać, że teraz jesteśmy już dorośli. Nie jesteśmy niemowlęciem, którego potrzeby muszą być zaspakajane przez innych. Sami możemy kierować swoim życiem i zadbać o to co jest dla nas ważne.


3. Zacznij dzień od miłego słowa.

Mimo że mówią, iż nieważne jak się zaczyna, tylko jak się kończy, wg mnie w tym przypadku to się nie sprawdza. Kto nie lubi miłosnych liścików ukrytych w śniadaniówce? Zacznij od codziennej afirmacji. Miłej sentencji, którą rozpoczniesz dzień. Myślisz, że nie pomoże? Ja też tak długo myślałam, ale słowa mają magiczną moc i wypowiedziane wiele razy trafiają do naszej podświadomości, sprawiając, że zaczynamy w nie wierzyć. Spójrz na tego chłopca (filmik video) i napisz w komentarzu co czułaś, patrząc na niego. Nie wiesz skąd czerpać afirmację? Zawsze możesz ustawić sobie hasztag #afirmacje na IG lub skorzystać z aplikacji, która codziennie przyśle ci myśl do rozważeń.


4. Znajdź czas dla siebie.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której w ciągu dnia nie mam, choć 15 minut dla siebie. Każda relacja potrzebuje przestrzeni do bycia sam na sam. W samotności porządkuję myśli i relaksuję głowę. Cieszę się czasem spędzonym we własnym towarzystwie. W samotności widzę więcej. Przy liczbie bodźców, którymi codziennie atakuje nas świat odcięcie od Internetu, telewizji i telefonu działa terapeutycznie. Pozwól sobie na relaksującą kąpiel, czas z książką lub medytację. Jeśli potrzebujesz więcej czasu, poproś bliskich, by pomogli Ci wygospodarować chwilę na wyjście do kina lub wystawę, którą od dawna chciałaś zobaczyć. Naucz się prosić o pomoc. Dookoła jest wiele osób, które chętnie Cię wesprą, ostatecznie Ty odwdzięczysz się tym samym. Wypatruj małych wysepek wolnego czasu w swoim codziennym życiu i celebruj je. Praktyka czyni mistrza. Z czasem nauczysz się planować czas dla siebie, tak jak dziś planujesz obowiązki i baw się dobrze – Girls just wanna have fun!!!

5. Pozwól sobie na niepowodzenie.

Dziecko ma w sobie jakąś niesamowitą chęć poznania i ciekawość świata. Jego upór jest godny podziwu. Spójrz na jego determinację, aby nauczyć się chodzić. Cykl: padnij – powstań ćwiczy setki razy. Mimo niepowodzeń wciąż próbuje. Często uderzy się i wtedy płacze, ale za moment próbuje jeszcze raz i jeszcze, aż do skutku. Wie, czego chce i nie ustaje w dążeniu do osiągnięcia celu, wierząc, że się uda. Z czasem tracimy tę determinację i zamiast z niepowodzeń budować schody do sukcesu, często stawiamy mur, za którym próbujemy się schować. Niepowodzenie jest częścią drogi do celu i póki w tej drodze nie ustajesz, jest nauką, a nie porażką. Dlatego pozwól sobie na niepowodzenie, następnie przeanalizuj jego przyczynę, wyciągnij wnioski i zacznij jeszcze raz, ale nie zadręczaj się myślą, że nie dałaś rady. Każdemu czasem coś się nie udaje.


Poznaliście moje top 5 sposobów na bycie dla siebie dobrym, traktowania własnego Ja z miłością. I Jak? Działacie podobnie, czy macie inne metody?

Oskar Wild powiedział: „Kochać siebie to początek romansu na całe życie”. Traktuj się więc z miłością, z jaka chciałabyś być traktowana przez innych. Napisz najpiękniejszy romans, którego jesteś bohaterką. Szanuj siebie i własne potrzeby, a z każdym dniem będziesz szczęśliwsza. Nie ma nic gorszego, niż zgorzkniałość wynikająca z niezrealizowanych oczekiwań i pragnień względem samej siebie i życia jakie chciałabyś przeżyć. Ja staram się każdego dnia. Nie zawsze mi się to udaje, ale próbuję. Mam wokół siebie ludzi, którzy mnie wspierają. Zatem niech moc będzie z Tobą.