Szukaj
  • Ola Samlik-Masełko

Jak zaczęłam przygodę ze Zwift'em ...

Aktualizacja: 8 lis 2020

..i czym jest Zwift?


Zwift jest platformą, która integruje jazdę na rowerze treningowym (bądź trenażerze) z "wirtualnym światem", w którym spotykają się i trenują ludzie z całego globu. Ujmując sprawę w totalnym skrócie, korzystając z tej aplikacji wybieram trasę, wsiadam na rower i pokonuję kilometry nie wychodząc z domu.


Wracając do tematu. Jak zaczęłam przygodę ze Zwift'em, albo lepiej…dlaczego zaczęłam przygodę ze Zwift'em?

Powiem krótko, powody były dwa.

Pierwszy - nie lubię być gruba, a byłam. Zdarza się to bardzo często kobietom po ciąży, zdarzyło się i mnie. Całe życie byłam chuda

i nagle przygniótł mnie mój ciężar. Z wagi piórkowej udało mi się osiągnąć wagę ciężką…

Tak wiem, to jest normalne, ale nie była to sytuacja normalna dla mnie i wiedziałam, że muszę zacząć działać zanim będzie za późno.


Drugi powód - cellulit. Nie lubię go, nie przyzwyczaję się do niego i na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie zaakceptować go na swoich udach. Oczywiście wszędzie słyszę, że powinnam się pogodzić z jego istnieniem bo to zjawisko jak najbardziej naturalne, ale nie…sorry to nie moja bajka, nie daję rady i poważnie podziwiam kobiety, które to potrafią.

Właśnie z tych dwóch powodów postanowiłam zaprzyjaźnić się ze Zwift'em. Przyznam, że dla mnie nie było to jakieś wielkie wyzwanie. W naszym domu trenażer był używany wcześniej już od 2 lat. Przez całą ciążę z zazdrością patrzyłam, jak w domowym zaciszu jeździ mój mąż, podczas gdy ja w tym czasie ledwo wchodziłam po schodach. Dla mnie było oczywiste, że to jest forma ruchu, którą będę praktykować. Tak więc jak tylko odsiedziałam swoje po porodzie, ubrałam się w swoje piękne rowerowe ciuchy i wcisnęłam przycisk START a w zasadzie: Ride!

Nie potrzebujesz wiele aby zacząć...

Moja pierwsza jazda trwała około 30 minut, potem z dnia na dzień stopniowo podnosiłam poprzeczkę na kolejno 40, 45 minut aż doszłam do godziny…jejku ale ja byłam wtedy z siebie dumna!

Na Zwifcie trenować można na wiele sposobów.

Mamy możliwość jazdy samemu, możemy jechać w grupie, możemy umówić się ze znajomymi i razem pokonywać wybraną trasę. Ułatwieniem jest również to, że przez cały czas trwania treningu jesteśmy połączeni chatem. Wszystkie przemyślenia dotyczące tempa jazdy i stopnia trudności takie na przykład jak: „ Na co nam to było ”, czy „po co my sobie tak robimy..” można wymieniać z towarzyszami niedoli na bieżąco. (W tym konkretnym przypadku z Kasią :P)

Tu muszę przyznać, że mój organizm bardzo szybko przyzwyczaił się do jazdy na trenażerze

w pomieszczeniu.

Moim zdaniem bardzo istotną rolę odegrała moja determinacja. Na codziennej ToDo liście, trening (poza ugotowaniem obiadu,aby moja rodzina przeżyła moja fascynację ) był obowiązkowym punktem programu. Wszystko planowałam tak, żeby wyrobić zamierzone tygodniowe minimum. Jak już wspomniałam, z czasem moje cele się zmieniały, podnosiłam poprzeczkę coraz wyżej i wyżej. Po prawie roku spędzonym na Zwifcie stwierdzam, że dla mnie nie ma na razie lepszego sposobu na trening. Po każdej jedzie mam wrażenie, że niemożliwe nie istnieje a ja mogę przenosić góry. Jeśli dodać do tego wspólny trening z pozytywnymi ludźmi, to wychodzi z tego po prostu emocjonalny kosmos. Jeśli oni to czytają, to wiedzą, ze właśnie o nich piszę i z tego miejsca dziękuję, że są :).

Zwift trening wahoo kickr Blog Rock Your Life

Najbardziej dla mnie nieprawdopodobny jest fakt, że dzięki mojej systematyczności zyskałam jeszcze większą pewność siebie niż miałam (a to poważnie w moim przypadku ciężko sobie wyobrazić). przekonanie, że jeśli masz na horyzoncie cel i będziesz konsekwentnie kręcić, to dojedziesz tam gdzie chcesz. Bo jak na rowerze potrafisz, to w życiu też.

Z tego miejsca polecam Zwifta i trenażer wszystkim z nadzieją, że spotkamy się kiedyś na trasie.

Czekam na was, a w następnych postach postaram się przedstawić wam jak to wszystko działa od strony technicznej. Jeśli jeszcze bijesz się z myślami czy warto zainwestować w tę rowerową zabawkę, to posłuchaj rady Oluni i nie szarp się sam ze sobą, tylko zainwestuj

w siebie!

Zwift kokpit virtual ride
A o to mój zwiftowy kokpit

To z kim widzę sie w Watopii, Francji, Londynie czy Nowym Jorku?

Pamiętajcie! Tam jest 10 światów i ponad 130 tras! :)


Ride On życzy Wam Ola!

0 komentarz